Warsztaty w Katowicach - kartki na święta w dwóch odsłonach

Warsztaty za nami, kartki gotowe, można wysyłać!
Klub Sztuk w katowickim BWA dał nam w sobotę przestrzeń do działania, dużo miejsca, dużo światła i gościnną aurę.
Torby z zestawami do tworzenia też gotowe, działamy więc!

zestawy do tworzenia na warsztaty

Grupa uczestniczek zaprawiona w rękodziele :) a to sprzyjało realizowaniu planu warsztatów. Zrobiłyśmy po dwie kartki. Zimową idyllę i Magię Świąt 🌲



Tu się pracuje!
Kartka z shaker boxem to nie takie łatwe, no ale wszystko się udało :)



Ja zadowolona, Panie poznały coś nowego, zaprzyjaźniały się z Big Shotem, było swojsko i swobodnie.
Czar spotkań w gronie craftolubnych :) Uporałyśmy się z jedną kartką, czas na zdjęcia:




I czas na kolejną kartkę.
Tu poszły w ruch tusze, foldery do embossingu, nożyczki i stemple.





Na tej kartce nie ma papierów scrapowych, wszystko samodzielnie wycinane, ozdabiane, tak też można stworzyć coś ciekawego.
I według własnego uznania i pomysłu.




Zupełnie się w tej zabawie zanurzyłyśmy, pomysły na następne kartki po głowach krążyły, mam wrażenie, że nie tylko mnie!


Bo wspólne tworzenie otwiera inne przestrzenie, ładuje i nakręca. Dziękuję za zaproszenie do BWA, gdzie czuję się już bardzo zadomowiona :) i liczę na kolejne spotkanie, bo kombinuję już co tu dla Was przygotować wspólnie z szefowymi Klubu Sztuk!

Dziękuję za całą sobotę, paniom uczestniczącym i Ani, która nie spodziewała się, że potrafi:
jeśli ktoś wątpi, to chyba jest w błędzie ;)) ja wiem, że potraficie!







Torby pełne świąt - czas radości na zakończenie rogatego roku

Na blogu świętanaokrągło cały rok robienia kartek to spore obciążenie, można powiedzieć, że nagrodą jest tworzenie czegoś innego niż kartki ;).
A jeśli dodamy do tego emocje związanie z wymianą w świecie realnym, to naprawdę można dostać wypieków. Wszystko to w tym gorącym czasie. Urok i ciepło na sercu - gwarantowane!
Nasza wymiana już finiszuje, chyba wszystkie już mamy swoje torby pełne świąt", bo to nimi wymieniały się 22 osoby - i ja!
Dostałam prezentowe torby ozdobione i wypełnione dobrociami przez Teresę i nową fankę rogatych wyzwań - Justynę :)

Już je rozpakowałam, postroiłam siebie, dom, podjadłam słodkości a przede wszystkim nakarmiłam się dobrą, ciepłą atmosferą tej wymiany, zabawa wyzwoliła tyle pozytywnych emocji, że aż szkoda, że mamy ją raz w roku ;))

Dziękuję Wam - Tereso, gwiazdka wisi na ścianie, bransoletka (wychciałam, no!)  już na ręce paradowała, notesik na lodówkę powędrował! Torby chyba od podszewki "własnoręcznie" robione i składane? :)



Fajnie się mam - tylko ja dwukrotnie Mikołaja odbierałam :) z wymiany rogatej:
Poniżej paka od Justyny - dziękuję za pomysłowo powycinaną torebkę, jak to się nie podarło? miło było dobierać się do paczuszek, tak ładnie kolorystycznie dobranych! Notesik też się znalazł dla mnie - maniaczki notesów!



Kartka od Justyny pasuje do majowego wyzwania z tematem biało - czerwonym ;)
Czas na moje torby, mam nadzieję, że było równie przyjemnie kiedy dotarły do moich par! Bo ja zawsze ogromnie się cieszę! To nigdy nie mija, ta radość!
Dobra, moje torby załapały się na śnieg, wyszły więc na zewnątrz się przewietrzyć przed podróżą:

torby na wymianę świateczną

 

Tak - to piękne uczucie, cały rok pracy, nagroda, gifty, kilka słów, to jest to! 
I czy to torby, czy kartki, czy inna forma wzajemnej uwagi, spojrzenia, co kto lubi, co sprawi przyjemność, zawsze dobrze to robi człowiekowi, uuuuf! 

Lżej jakoś tak, i nastrój jakiś świąteczny, taki inny czas, magia świąt 🌲!
Niech trwa, wszak adwent przygotowuje, nastraja, a nasza wymiana sporo wspólnego z nim miała, dla mnie na pewno! Jak piszą dziewczyny - ukoronowanie całego roku.

Dziękuję wszystkim uczestniczkom, że tak wspaniale potraficie się bawić, podkreślać, co ważne i popychać do przodu, do zobaczenia niedługo, teraz uciekam, jutro tworzymy kartki w BWA, też będzie pięknie i świątecznie :)




Decoupage początki, jak zaczynałam od doniczek i zrobiłam pierwszy swój tutorial

Kiedyś to było intensywnie, na Klonowej wciąż pędzel w użyciu i klej do decoupage na blacie.

Nie było chyba wtedy dnia bez klejenia serwetek. 

Wracam sobie dzisiaj do tych początków, bo znalazłam na starej płycie CD  cały magazyn zdjęć moich decoupage'owych prac.
Wszystkie zdjęcia skrupulatnie umieszczałam wtedy na platformie Multiply (był to taki wirtualny album, może też pamiętacie) ale pewnego razu coś tam pozmieniało się i pstryk! nie mam już swoich albumów z cała dokumentacją! Jeśli ktoś coś wie, proszę o cynk, co się to z tym portalem stało, że go w kosmos wywaliło.
Ale mam płyty! Tylko komu się chce włączać stare, zapomniane krążki, teraz są od tego dyski w sieci, wirtualne i bezpieczne ponoć :)

Mnie się zachciało.
Co ja tam odkryłam za perełki! Ach! jak każda początkująca dekupażystka zdobiłam doniczki, chusteczniki, pisanki, butle, ale doniczki lubiłam szczególnie, prawie jak teraz puszki!




Na środkowej doniczce widać spore uchybienia ;) Kto wskaże błędy?
Pomogę -
▷ motyw choć przepiękny i delikatny tak samo delikatnie się porwał, bo to niedobra serwetka była!
Naprawdę - niektóre serwetki wyjątkowo nieodporne bywają. Ta ptaszkowa taka jest.
▷ listek jest odcięty, zobaczcie, po lewej stronie. Od ciupagi ;)

Motywy gdzie nigdzie lekko pomarszczone, może i za duże, kwiatki w powietrzu fruwają, jest więc jak jest, mogę się teraz uśmiechnąć ale wtedy, ponad dekadę temu to były rewelacje i wypieki na twarzy i duma i normalnie taka szczęśliwość tworzenia, jeśli można tak powiedzieć.

Musiałam być (i byłam, pamiętam) bardzo mocno zakręcona, zafascynowana, pełna entuzjazmu, bo na tej płycie odkryłam jeszcze coś.

Mój pierwszy, najpierwszy w życiu tutorial krok po kroku! 

Oczywiście była to doniczka, z krakiem jednoskładnikowym. 
Nic wielkiego ale miło, że się zachował, że na niego trafiłam po tylu latach. Będzie kilka zdjęć, pod nimi, jeśli uznałam za stosowne, dopisałam brakujące informacje, dzisiaj pewnie opis byłby bardziej szczegółowy:

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 2

2.  Lakier musi podeschnąć (różnie bywa, trzeba czytać instrukcje) ale być na tyle wilgotny, żeby reagował z następną nakładaną warstwą którą będzie jasna farba:

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 3

3. Robię to gąbeczką, tak aby zakryła niebieską farbę, ale tylko raz w jednym miejscu.

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 4

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 5

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 6

7. Dzisiaj motywy wycinałabym, chociaż tu, na tło popękane i ze względu na śnieżnobiałe tło serwetki wydzieranie ujdzie:

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 7

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 8

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 9

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 10mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 11

Spękania jednoskładnikowe to taki starociowy look, użyłabym dzisiaj raczej lakieru matowego lub satynowego, a tu mam widzę glossy :)

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 12

mini kurs na doniczkę ze spękaniami jednoskładnikowymi - krok 13


Miło, że ten mój stary mini kurs nadal jest całkiem niezły i daje pojęcie o kolejnych etapach pracy z preparatami do decoupage. Brakuje w nim dokładnego opisu, dodałam je pod zdjęciami.
Niech ma swoje drugie życie, jak te doniczki ;) Widać żyłka pokazywania krok po kroku już wtedy kiełkowała w głowie .

Tak sentymentalnie więc dzisiaj wracam do korzeni 😀 i wrzucam tutaj to wykopalisko, a nuż komuś się przyda lub odświeży pamięć, bo nadal jest aktualny.
Dodałam mini kurs na blog DIY - zrób to sam, gdzie można pochwalić się swoim tutorialem!

Jak bardzo aktualny?
Zataczam koło, bo kursy i tworzenie tutoriali teraz po głowie chodzi mi jeszcze mocniej, mam nadzieję, że to, do czego przymierzałam się od wielu lat, w końcu wypali i zaowocuje niejednym mini kursem!
http://diytozts.blogspot.com/2017/11/23-24-linkowe-party-czyli-wasze.html#

Był czas na archiwum, nadchodzi czas na Klonowej Pasje, które trwają i szykują się do realizacji uśpionych pomysłów, bo czasem wszystko się łączy w całość, zatacza koło i wraca, gdy sprzyjają warunki. To chyba ten moment!

Jestem ciekawa, czy czasem odkurzacie starocie, płyty z fotkami dawniej tworzonych prac, czy leżą zapomniane, a skrywając przeszłość wiele nieraz mówią o naszej drodze, którą przebywamy, pokazują nasz rozwój, po coś to chyba jest. Macie swoje archiwa?

Mam jeszcze dużo staroci, jak znajdę jakieś "coś wnoszące" to się podzielę. Ostatnio byłam lekko zdziwiona patrząc na jakąś kartkę, którą JA zrobiłam! Ja? Niemożliwe heh!
Pokażę Wam kiedyś!


Torba papierowa z życzeniami

Kartka na torebkę prezentową powstała najpierw.
Ozdobiłam ją w stylu romantic vintage. ale czcionka napisu bardziej nowoczesna niż retro :) To stempel z Agaterii z serii dużych napisów, które bardzo lubię. Mam jeszcze inny stempel z napisem, kartkę można podejrzeć we wcześniejszym poście. Tam też wycinałam róże:


kartka vintage z różami i napisem

Kartka była gotowa. Upominek przygotowany, torba papierowa czekała, żeby z nią coś zrobić, i naszedł mnie taki pomysł: nakleję kartkę na torbę zamiast chować ją w środku, niech stroi zwykłą eco torbę!


torba papierowa ozdobiona

Gotowe! można wręczać :) Torby papierowe są fajne jako opakowanie prezentu.
Tak mi się spodobało to dekorowanie, że w naszej rogatej wymianie  w tym roku właśnie one grają pierwsze skrzypce.
Będzie więc okazja ozdobić następną torebkę, tym razem w motywy świąteczne. 

Na Rogatym zapisy już trwają, ale wymieniamy się w gronie rogatym, zapraszamy tylko grono bawiące się w wyzwaniach świątecznych.
Baner naszej wymiany:








Czy ja nie lubię kryminałów?

Nie wiem jak to się stało, ale stało się i już! Polubiłam  niespodziewanie dla mnie samej pewien klasyk, który już wszyscy chyba czytali, ja zwykle wtedy mam opór ;))

Zaczęłam go czytać na czytniku, bo skoro już go mam, to myślę - a zacznę, tak właściwie, żeby bez skrupułów się go pozbyć, wykasować, bo przecież na pewno nie przebrnę, no bo ja przecież kryminałów nie lubię. Jasne.


Nie potrafiłam się oderwać, a wciągnięta byłam tak, że zaraz potem oglądaliśmy z mężem wszystko, co jest do oglądnięcia z calutkiej dotąd omijanej przez nas serii.
Chodzi o Millenium.

Po co i na co w ogóle jakieś kryminały? strata mojego cennego czasu? Nic podobnego! i...
Nigdy nie mów nigdy!


Dawno nie czułam się tak nakręcona, wzmocniona, bo dobro zwycięża,tak, może to być i bajka, czy fikcja ale jak pięknie się w niej znaleźć.
Okazuje się, że ważny jest początek, książka zaczyna się trzęsieniem ziemi i buduje klimat w głowie, stwarza obrazy, a ja to bardzo lubię.
Jest jeszcze Salander... Jak można było nie znać Salander! No jak?

Nie powiem, że stałam się fanką kryminałów, powiem, że czasem potrzebne jest coś innego, coś, co ruszy inne rejony naszego mózgu, i chociaż w świecie tyle zła i kryminały mamy na okrągło w mediach, to jednak dobrze sobie zafundować taki bezpieczny ale mocny odlot, nawet jeśli zarywa to całą noc!  A może właśnie wtedy. Lubię odloty! I lubię bohaterów, to nic, że jest nią genialna hakerka.
Uwielbiam Noomi Rapace w tej roli!

Zaczęłam czytać "Co nas nie zabije" a to IV cześć sagi, napisana przez innego autora niż poprzednie trzy, może lepiej byłoby jednak od początku?

Oto cała seria:
✓ Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet,
✓ Dziewczyna, która igrała z ogniem,
✓ Zamek z piasku, który runął,
✓ Co nas nie zabije

plus ostatnio wydana, która jeszcze przede mną:
✓ Mężczyzna, który gonił swój cień. (jak czytaliście, to napiszcie jak się wpisuje w całość, czy jest ten sam klimat? strasznie ciekawa jestem).

Krótki opis wraz listą dostępnych książek znajdziecie na stronie trylogii Stiega Larssona, człowieka, który stworzył Lisbeth S.

Saga przed czy już za Wami? 😛



Przechadzka po targach książki to święto

Ale to przyjemne, tak sobie chodzić między książkami, stoiskami, gdzie autorzy podpisują z uśmiechem swoje publikacje, miałam taką okazję, bo mieszkam blisko. Przysłowiowe dwa kroki od Centrum Kongresowego.

I Mia chodziła ze mną :) O wszystkim pogadać zdążyłyśmy, wymienić książkę też zdążyłam (a raczej się dopchałam) spotkać znajome twarze, i profesora Bralczyka widzieć i Zygmunta Miłoszewskiego.
Tu było stoisko dla wymieniających się książkami, zostawiasz i bierzesz inną - akcją kierują śląscy blogerzy książkowi i to jest akcja cykliczna, super sprawa:


Ten kartonik to nie stoisko, stoisko było oblepione jak ul! i zajmowało chyba 4 stoły ale i tak przydałoby się większe.
A wszystko to przy coraz liczniej napływającym tłumom, które to ponoć nie czytają, nie kupują książek i w ogóle nie są zainteresowani czytaniem :)


Namierzyłam książkę, którą chyba gdzieś jeszcze mam, zresztą takich perełek z dawnych lat na stoiskach można było sporo kupić w dobrych cenach, tak z sentymentu, dla wspomnień:


Dlatego myślę, że w sobotę miałam święto, nie tylko Niepodległości ale i tą ucztę dla zmysłów.
W dobrym towarzystwie.Magda zrobiła też dobre foty i ogarniała szlak "zwiedzania"


Były też czary - stoisko z kałamarzem i piórami, tak - kaligrafia była, i papier czerpany też :)
A na tym papierze imiona, przyciągnęło mnie... bo akurat moje imię leżało sobie na samej górze, stercie innych imion, podeszłam, robię zdjęcie, a tu obok mojego, imię Mii, czyli Magdaleny! My obok siebie tak znienacka!
Taka magia ✨


Dobrze, że było gdzie odpocząć, dwie godziny zleciały nam za szybko no ale zawsze można wrócić, bo warto!